Odp: Kraków. Kręcenie much.
: : nadesłane przez
tonkin (postów: 910) dnia 2006-05-29 00:17:17 z *.dip.t-dialin.net
Witam
Och, lza sie w oku kreci, gdy czytam FORUM dopiero zdaje sobie sprawe z tego, jak szybko przemija czas. Teraz moi koledzy po fachu nie powinniscie miec zadnych problemow, sa dobrze wyposazone sklepy jest internet itd. itp.
Z punktu widzenia lat konca 1960 krotko moge poinformowac jak ja "krecilem" nie tylko muchy nawiasem mowiac. Bez tzw. imadelka w palcach trzymalem haczyk, potem weszly do uzytku kombinerki, nicia prowadzaca byla nitka stylonowa z mamy starej ponczochy a piora z szyji koguta sasiada - jak pojechal do miasta na zakupy ! Byli i klusownicy co lapali na robaka ale na prawdziwa sztuczna muszke nie bylo problemu zlapac tzw. "kompletu". Polowalo sie wtedy na "upatrzonego",tego ktory mial min. 30 cm. Oj, czasy sie zmienily, zmienily ! Muszkarzy wiecej niz pstragow a strzebli potokowej nie widzialem od lat.
Dla rozprezenia ...Z dala slychac syren gwizdy......