Odp: Kraków. Kręcenie much.
: : nadesłane przez
Tom.k (postów: 2037) dnia 2006-05-31 10:15:08 z *.171.16.132.crowley.pl
Zanikanie małych gatunków to zawsze zasmucające i niepokojące zjawisko. Moją rzeką życia zawsze była Płonia. Na przedmieściach Szczecina o nazwie Jezierzyce była kiedyś czysta, głęboka i pełna ryb (nie do wiary dzisiaj). Trochę klenia, jazia czy szczupaka zawsze jest, ale jeden gatunek zniknął definitywnie: koza. Być może przyczyną jest coraz mniejsza ilość wody w rzece (coraz dłuższe niżówki) i związane z tym zamulanie koryta, zarastanie zielskiem. Kiedyś był ładny piaseczek i stada rybek znikających w piasku. Były nawet w Szczecinie. Ostatnie żyjące egzemplarze widziałem kilka lat temu przy wypływie z jez. Miedwie, za śluzą. Ostatnią sztukę w granicach administracyjnych Szczecina (Wielgowo) widział kuzyn - z 8-10 lat temu.
Niby nie na temat, ale los kozy podobny do tego strzeblowego.
Może mają szansę wrócić? Kiedyś z rzek okołoszczecińskich zniknęły jelce, wychowało się całe pokolenie wędkarzy nie znające tej ryby. W ostatnich latach sympatyczne te rybki występują coraz liczniej m.in. w dorzeczu Iny i w Gowienicy.