| |
Ja pamiętam z dzieciństwa taką sytuację. Byłem w Łomnicy na
wczasach i krążyłem wzdłuż Popradu, wtedy bez wędki i
opiekuna, tak z ciekawości i któregoś dnia trafiłem na ujście
Łomniczanki, a tam siedział gość z teleskopem i łowił na
spławik. Podszedłem do niego i widzę, że ma w wiaderku
strzeble i widząc, że używa ich jako przynęt, bardzo się
zdenerwowałem i po kilku minutach nie wytrzymałem i choć ten
gość był ze trzydzieści lat ode mnie starszy, stanąłem przed nim
sam na sam i powiedziałem, że łamie przepisy. Facet zgłupiał, bo
jakieś dziecko zwraca mu uwagę i jest do tego stanowcze.
Powiedział, że w tym miejscu wolno łowić na przynęty naturalne,
ale dodał, że popełnił błąd, bo strzeble są pod ochroną. Wiaderko
opróżnił, złożył wędkę i odszedł, a przecież mogło to tragicznie
się skończyć.
Jak widać różne mamy doświadczenia.
|