| |
Pamiętam, jak dawniej na Dunajcu łowili starsi muszkarze (gdzieś w okolicach Maniowów), i wszyscy jak
jeden mąż trzymali w lewej ręce kijek narciarski. Łowili przed mocnymi zwarami na środku rzeki, na
mokrą, rzucając muchy ukośnie w dół....To był wtedy dobry patent albowiem w większości w tamtych
czasach w sprzedaży były solidne, metalowe kijki o różnych długościach, w większości niklowane, także
nie korodowały. Miały też tę dobra zaletę, że z reguły metalowe pręty nie miały dużej średnicy, a więc w
kontakcie ze stosunkowo szybką wodą nie robiły dużego oporu. Ja nigdy kijków nie używałem i do tej pory
nie używam i nie ukrywam , że na tym parokrotnie się "przejechałem", jednakże nie na stoku narciarskim,
ale spływając , na szczęście kontrolnie, w bystrej rzece...
|