| |
Ja mam punkt odniesienia i uważam, iż 3000 zł za wędkę to jedynie snobizn, bo to samo można mieć w przedziale 800-1400, a łowiłem Sagem, Loopem, Loomisem, Browningami, Daiwami, Fibatube, Scierrami, Abu, Shakespeare, a nawet Hardym, RST i Powellem kolegów i uważam ,że do pewnej ceny idzie w parze jakość z ceną, a później pozostaje już tylko snobizm w postaci odręcznych napisów i złotych niteczek.
Na pewno kij za 100 to przesada w drugą stonę, ale czasem warto spróbować
Każdy może ustawić swój poziom 'snobizmu' - dla jednego będzie to 500zł, dla drugiego 3000zł... Generalnie to nie jest istotne. Istotne jest zadowolenie z zakupu, satysfakcja jaką daje posługiwanie się dobrym sprzętem, przekonanie o jego niezawodności i pewnośc, że w przypadku awarii nie będzie kłopotów z realizacją gwarancji. Jeśli ktoś planuje wyprawę życia na jakieś egzotyczne łowisko na drugim końcu świata, gdzie ma szansę na niepowtarzalne połowy, na pewno nie będzie szukał sprzętu za 100zł. To oczywiste.
Problem cen sprzętu to problem bolący, niektóre produkty osiągają horrendalne ceny. Jest oczywiste, że nijak się to ma do rzeczywistych kosztów produkcji. Na pewno firmy markowe wydają znacznie więcej pieniędzy na projektowanie i testowanie nowych modeli, bardzo dużo na reklamę i marketing, używają lepszych i droższych komponentów. Nie można też zapomnieć o samobójczym kroku, jakim były warunki "dożywotniej gwarancji" - gdzieś tam w cenie została ona wkalkulowana plus dodatkowe opłaty przy realizowaniu tejże naprawy (wymiany) gwarancyjnej. Generalnie zgodzę się, że przy starannym przejrzeniu rynku można wybrać dobre jakościowo wędki za kilkaset złotych, z szansą na wygodną i długoletnią eksploatację.
Reasumując - mamy wybór, możemy wybierać. Róbmy to w zgodzie z własną kieszenią, potrzebami i możliwościami. Tylko nie mieszajmy młodym ludziom w głowie, że za 100zł dostaną sprzęt, który będzie im służył lata. Jak mawia stare powiedzenie "Człowieka biednego nie stać na kupowanie tanich rzeczy."
Pzdr,
Darek
|