Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek
: : nadesłane przez
Jachu (postów: 4487) dnia 2006-11-08 09:49:11 z *.net.pulawy.pl
"No nie przypuszczałem że w Polsce jest grupa kolekcjonerów mogących tak drogo kupić starą klejonkę - i to jak było widać w nienajlepszym stanie. "
Jeśli ma Pan możliwość załatwienia podobnych jeszcze taniej, to chętnie się piszę. Mogą być bardziej zdezelowane niż te z Allegro. Chętnie też kupię jakiś ciekawy, stary kołowrotek z jakiejś małej brytyjskiej lub amerykańskiej wytwórni. Może być w opłakanym stanie.
Trudno porównywać nasz rynek staroci z amerykańskim. Na dobrą sprawę nie mamy rynku wędkarskich staroci. Dobrego, klasowego sprzętu nawet przed wojną było u nas bardzo mało. Do dzisiaj przetrwało niewiele. To musi mieć wpływ na ceny. Nie chodzi o sprzęt przeciętny. Taki o jakim Pan pisze, że na amerykańskim e-bayu kosztuje 30-50$. Takiej "sieczki" jest eszcze w USA pełno. Dlatego jest tania. Ale e-bay to nie jest miejsce, które specjalnie interesuje zbieraczy. Choć i tam trafiają się różne okazje. Na aukcjach dla poważnych zbieraczy za 30-50$ można kupić kartonowe pudełko po starym Hardy'm-oczywiście puste. Na koniec dodam tylko, że na stary sprzęt nie możemy patrzeć wyłącznie przez pryzmat jego stanu technicznego. Ceny niektórych uszkodzonych klejonek i niesprawnych kołowrotków potrafią być dla nas szokująco wysokie. I choć to może się niektórym wydawać dziwne, nikt nawet nie myśli o ich naprawianiu (co w dzisiejszych czasach naprawdę nie stanowi większego problemu). Coś nie wierzę w stwierdzenie W. Węglarskiego o połamanych klejonkach nadających się tylko do pieca. Czyżby uważał, że wszystkie starożytne posągi pozbawione rąk też powinniśmy potłuc na kawałki i wyrzucić lub próbować naprawiać? Pozdrwaiam