 |
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek
: : nadesłane przez
Jachu (postów: 4487) dnia 2006-11-08 23:18:13 z *.poczta.lublin.pl |
| |
Bardzo się cieszę, że jeszcze kogoś interesują tzw. starocie. Przyznam się, że dla mnie to temat bardzo pasjonujący (nie mniej niż ten, które gacie lepsze? Te na S, czy te na V? ). Chyba nawet nie mniej niż samo łowienie, czy kręcenie much. Trochę z konieczności, bo zdecydowałem się popracować nad klejonką, którą łowiłem ostatnio ze 20-ścia lat temu. Przeglądam sobie strony o starych muchówkach, kołowrotkach, linkach i zapomnianych muszkach. Ile w tym piękna! Oglądanie stron aukcyjnych też daje wiele do myślenia. Na całym świecie ogromne zainteresowanie wędkarską przeszłością. Stany, zachodnia Europa, Japonia, to wielkie rynki staroci. U nas margines. Z konieczności. Takich prawdziwych kolekcjonerów mamy pewnie paru. Może parunastu. Pierwsza sprawa. U nas większość jak coś zbiera, to przeważnie ... pieniądze. A jak już uzbiera, to woli wydać 500$ na nowego Sage'a niż starą Palakonę Hardy'ego. Wcale się nie dziwię, bo: Druga sprawa. Ilu ludzi w naszym kraju kolekcjonuje cokolwiek? Może ci ze starszego pokolenia mają taką potrzebę. Ilu znasz młodych ludzi zbierających np. znaczki pocztowe? Prawda? Dlatego łatwiej spotkać klejionkę Hardy'ego wykończoną (również dosłownie) zieloną, olejną farbą. Sprawa trzecia. Owszem, trochę wartościowych staroci zostało. Trochę, bo wędkarstwo (a muchowe szczególnie) przed wojną miało u nas znaczenie marginalne. Potem wojna. Póżniej jeszcze gorzej. Wybito wędkarzom z głowy możliwość łowienia przyzwoitym sprzętem. Cóż więc mógłby dzisiaj zbierać przeciętny wędkarz, który nie dysponuje jakąś większą gotówką? Nasz powojenny sprzęt z "Czaplą", jakieś tam "wynalazki" z Czechosłowacji, czy NRD? A może i to warto ocalić? Widziałem już parę takich rzeczy na niemieckim e-bayu. Sam nabyłem nawet ostatnio "Libellę" w ładnym stanie. Za całe 8,- zł. Z sentymentu jedynie.
Wracając do klejonek. To oczywiście moje prywatne zdanie. Gdybym miał jakąś prawdziwą perekę, starą, cenną, to pewnie i tak bym nią nie łowił. Ryzyko zniszczenia takowej jest niestety (z wiadomych powodów) bardzo duże. Natomiast zrobioną współcześnie-bardzo chętnie. To już zupełnie inne "zabawki"., ale swój niepowtarzalny charaker zawsze będą miały. Jeśli ktoś szuka w łowieniu na muchę pełnego relaksu, muszkarski wyczyn jest mu daleki, stać go na klejonkę dobrej klasy, to ta wędka jest stworzona dla niego.
Pozdrawiam wszystkich miłośników wędkarskich staroci. Zachęcam do częstszego podejmowania tego tematu i chwalenia się tym, co posiadacie w domowych zbiorach.
|
| |
[Powrót do
Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem] |
|
|
| |
|
Nadawca
|
Data |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [1]
|
|
09.11 11:33 |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [0]
|
|
10.11 09:14 |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [7]
|
|
09.11 23:18 |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [6]
|
|
10.11 08:57 |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [0]
|
|
11.11 09:26 |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [4]
|
|
11.11 13:23 |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [1]
|
|
11.11 15:01 |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [0]
|
|
11.11 16:02 |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [1]
|
|
11.11 16:15 |
|
Odp: rynek kolekcjonerski starych wędek [0]
|
|
11.11 16:52 |
| |
|
|
|