| |
Ja też. Raczej staram się kierować jakąś swoją logiką, doświadczeniem i wyciągać wnioski. Dlatego z łowienia na grafit nie zrezygnuję. Nie słyszałem o porażeniu piorunem wędkarza. Być może dlatego, że większość tak jak ja nawiewa z wody przed burzą. Z jazdy samochodem też raczej nie, ale znam przypadek, że piorun uderzył w samochód i zginęła bodaj trzyosobowa rodzina (znajomego). A komórkę zawsze można zostawić w domu lub samochodzie. Zwłaszcza, że w czasie łowienia dzwoni zwykle w najbardziej niewłaściwym momencie.
Pozdrawiam
|