| |
Pasek zapinam zawsze.
Tak jak @mart pisze, najlepiej kontrolować wszystko głową. Dobra podeszwa, sprawdzanie
nogą przed postawieniem każdego kroku w niepewnych miejscach. Co przed nami, jak
stabilne podłoże, jego zwartość (przy silnym uciągu często ucieka spod nóg), rośliny, muł,
sypki piasek, poprzeczne rafy (słynne jamy na Łączakach), itp. Jak już ciągnie i trzeba się
wycofać to tylko ustawienie bokiem aby zmniejszyć „przekrój” i wycofywanie się centymetr
po centymetrze do tyłu. Ryzykowne obracanie się przodem do kierunku skąd przyszliśmy
może skończyć się wywrotką. Bez kija może się to nie udać. Wchodząc w trudne rejony
trzeba z góry mieć w głowie w która stronę da się spłynąć gdyby. Jeżeli wiesz że nie
„wylądujesz” lepiej odpuścić każde ryzykowne miejsce.
Nurt lekko powyżej kolan potrafi nie przepuścić do innej miejscówki. Przykład ze Szwecji.
Głębokość „do kroku” potrafi już dobrze sponiewierać.
|