| |
Moje argumenty może rzeczywiście nie są prawdziwe. Napisałem pierwsze lepsze jakie mi przyszły do głowy. Nie rozbierałem dotychczas kołowrotków muchowych, ale bez tego ich budowa wydaje się przejrzysta. Sam używam kołowrotków bez łożyska (żeby być precyzyjnym z łożyskiem ślizgowym). Kołowrotki spinningowe natomiast oceniam po obejrzeniu ich wnętrza i raczej nie sprawdzam ilości łożysk . Ilość łożysk stała się w pewnym momencie jakąś magiczną liczbą, która miała zapewnić klienta o dobrej jakości kołowrotka. Są kołowrotki z dziesięcioma łożyskami za 2zł szt. ale z żadnym poprawnie osadzonym. Dobre łożysko ślizgowe jest w takim przypadku dużo trwalsze czego przykładem są stare typy kołowrotków spinningowych.
W kołowrotkach muchowych wyścig zbrojeń obejmuje zastosowanie "kosmicznych" materialów , wagę, oraz dokładność toczenia (kto jest to w stanie sprawdzić a już nie mówię o tym by poczuć tysięczne części milimetra). Może łożysko jednokierunkowe doczeka się większej kariery w wędkarstwie muchowym, ale nie sądzę żeby przyniosło ze sobą nową jakość kołowrotka. Może, ktoś będzie chciał dzięki niemu osiągnąć sukces marketingowy. A po co zastępować coś co jest proste i niezawodne. Czy ktoś z was chciały mieć w swoim kołowrotku za dwa tysiące łożyska za powiedzmy osiem złotych takie jak w kołowotkach spinningowych. W typowych katalogach łożysk nie widziałem przeznaczonych do moczenia w wodzie a cóż dopiero słonej. Nie znaczy to, że takich nie ma, ale nie koniecznie muszą być jednokierunkowe lekkie i dość nietypowych rozmiarów.
|