| |
Ja Panowie złamałem 1 Daiwę i to przy dolniku, jak pamiętacie było to pełne szkło i chyba mu wilgoć zaszkodziła, ale opowiem Wam pewną historię, jakiej byłem świadkiem na Przemszy.
Zajechaliśmy nad rzekę i wychodząc z samochodu patrzymy jak goście ładują się do fury.
Było ich trzech, wrzucali wędki poskładane wraz z linkami na tylne siedzenie, tylko nie zauważyli, że z jednej muchy się odczepiły i zostały poza autem. Jak wiecie żyłki "fest" grube. Muchy zaplątały się w koło i koło jak kołowrotek zaczęło nawijać żyłkę potem sznur no i na koniec szczytówkę. Panowie jak zobaczyli, że wędka znika pod uszczelką w drzwiach wrzasnęli k...wa i zatrzymali się. Morał z tej historyjki wszyscy znają, ale czasami zapominają.
|