| |
Witaj.
Troszkę mało o problemie napisałes.
Wg mnie w przypadku łowienia trotek w rzekach w zupełnosci wystarczy kij w przedziale 7-8#. Oczywiście mowa o jednoręcznym kiju.
#9 na trocie nie jest konieczna, bo ani nie łowimy na jakieś wielkie muszyska, ani też nie ma co liczyć że takim kijem (jednoręcznym przyp.) wytargasz rolką jakąć tonącą, mocno poza klasową linkę czy głowicę. A na większosci pomorskich rzek nie ma warunków do back cast'u. I trzeba inaczej kombinować. Stąd przewaga kiji dwuręcznych, ale to juz inna historia.
Co do morza, to przyznaję, ze sam używam #9-tki, ale głónie dla tego, ze tym kijem bez problemów radzę sobie nawet z dosć silnym wiatrem. Ale to nadal nie oznacza koniecznosci posiadania tak ciężkiego sprzętu. Szwedzi, Duńczycy i nie tylko urzywają wedek nawet w #6 klasach, i doskonale sie ten sprzęt sprawdza.
Zupełnie inaczej ma sie sprawa w przypadku, gdy do listy zadań dorzucisz kijkowi łowienie szczupaków. Tu już #9 jest jak najbardziej na miejscu. Taki sprzęt (teoretycznie przynajmniej) daje ci możliwosć korzystania z nawet bardzo wielkich much. A to często klucz do sukcesu...
Oczywiście taka dziewiąteczka nad rzeką , to nie przestępstwo - nie każdego stać na posiadanie całej stajni kiji na różne warunki . Chcąc miec kij o bardzo szerokim zastosowaniu (troć w rzece, morze, szczupak) to sugerowałbym kij raczej w wyższych klasach. Nawet właśnie #9.
Niestety to teroria - nie wiem o jakich konkretnie wędkach mówisz - w praktyce okazuje się, ze wędka firmy X w klasie #9 nawet w połowie nie jest tak mocna, dynamiczna itd jak kij w klasie #7 firmy Y.
I w cale nie znaczy, ze jak wędka jest 9 klasie, to musi być "sztywna". Ale to też temat na inną dyskusję
|