| |
W środku starego mylara był sznurek, który można było rozpleść na pojedynsze włukna i znich dowiązując kolejno coraz krótsze odcinki uformować brzuszek rybki, a na sam koniec kawalątko ołowiu, aby się cholera nie odwracała do góry nogami. Ja jescę dodaję ze dwa pasemka na grzbiecik, potem klej , potem naciąganie mylaru. (Ogonek mocuję pierszy, jescze przed ewolucjami ze sznurkiem). Można jeszcze dodać płetewkę grzbietową, z prawego i lewego piórka pokrywowego, wygolonego od góry i od dołu do połowy. Ale to już nowa opowieść.... ::
|