 |
Odp: jaka żyłka na koniec przyponu
: : nadesłane przez
Wojtek (postów: ) dnia 2004-10-21 01:40:20 z *.neoplus.adsl.tpnet.pl |
| |
Cieszę się ktoś się moimi wypocinami zainteresował.
Wracając do karpiarzy to stosowali (nie znam najnowszych trendów mody) żyłkę rozciągliwą ponieważ jej "wytrzymałość dynamiczna" była lepsza niż sztywnej i to zauważ, że przy długości nieporównywalnie innej niż w przypadku przyponu muchowego. Przy wszelkich próbach trzeba pamiętać, że przypon dwa razy dłuższy jest dwa razy bardziej elastyczny. Oczywiście liczy się praktycznie najcieńszy odcinek. Zawsze też można poeksperymentować z gumą na amortyzatory do tyczek. Na pewno ktoś to już sprawdził i może wypowie się gdzie i jak najlepiej ją umieścić.Wydaje się że najlepiej za sznurem ale nie sprawdzałem.
Jeżeli chodzi o tą sucho pęknietą żyłkę to chyba jednak była zleżała. Żyłki sztywne też swoją spręzystość mają i tak jakoś inaczej pękają niż te zleżałe.
Moim marzeniem są daty produkcji (nie mylić z konfekcjonowaniem) na opakowaniach żyłek
i nie sądzę, że się tego doczekam.
Inna sprawa, że wystarczy w sklepie wyeksponować żyłki na wieszaku tuż przy oknie albo w hurtowni postawić karton koło grzejnika i cały towar jest do.... .
Z powyższych względów fluorocarbon wydaje mi się praktycznie niezastąpiony obojętnie czy jest sztywny czy miękki. No oczywiście lepiej wiedzieć jaki jest i to przed zakupem dlatego między innymi poruszyłem ten temat na forum. Może ktoś będzie miał na tyle doświadczeń, że co nieco powie o sztywnościtych popularnieszych fluorocarbonów. A może taki pogląd będzie można sobie wyrobić dzięki wielu wypowiedziom różnych wędkarzy.
|
| |
[Powrót do
Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem] |
|
|
| |
|
Nadawca
|
Data |
|
Odp: jaka żyłka na koniec przyponu [0]
|
|
21.10 07:34 |
| |
|
|
|