Odp: Sprzet na tajmienia.
: : nadesłane przez
Mariusz (postów: ) dnia 2004-01-15 15:35:52 z *.neoplus.adsl.tpnet.pl
Co do much z takim doświadczeniem to też mogę co najwyżej teoretyzować. W każdym razie nie jest tak, że w Mongolii ryby biorą zawsze i na wszystko. Najlepiej przekonałem się na lenokach. Jak wyrwałem dobre muchy to miałem 5 razy mniej brań niż koledzy.
A co do wypuszczania mam swoje zdanie. Jeżeli chcę wypuścić rybę to ją po prostu łowię i wypuszczam. Natomiast za barbarzyństwo uważam stosowanie świadomie zbyt delikatnego sprzętu. Jeżeli ryba odpływa z kawałkiem żelaza i jeszcze nie daj Boże przyponu czy linki to nie ma to nic wspólnego ze sportem.
Dorabianie teorii sportowych do własnej nieudolności uważam za wypaczenie. Tak niestety robią nawet poważni ludzie, którzy nie potrafią pogodzić się z mniejszą ilością brań za cenę mniejszej ilości okaleczonych ryb.
Tajmienie odchodziły poprawnie. Nawet te, z których pobierałem łuski, co chwilę trwało. Przy manipulacjach z rybami decydujące znaczenie ma temperatura wody. W Mongoli jest ona bardzo niska, rano przy brzegach prawie zawsze był lód. Z racji środowiska do jakiego się przystosowały, łososiowate są bardzo odporne na urazy mechaniczne. Taki potokowiec w swoim życiu wymienia prawie wszystkie łuski, a jak wygląda po tarle to chyba większość widziała i też to jak szybko potem wraca do formy.
Pozdrawiam