| |
Zakupiłem pierwsze pudełka C&F w 2001 roku we Francji, podczas ME w Tignes.
Po kilku miesiącach użytkowania, pozbyłem się bez żalu drogich w sumie pudełak Wheatleya.
Obecnie używam wyłącznie C&F, zarówno model z pianką nacinaną, jak i mieszany z okienkami.
W nacinanych piankach C&F mam wpiętę także suche muchy w ilościach zresztą olbrzymich i nie mam żadnego problemu z "kruszeniem się much" jak to napisano wcześniej.
Oczywiście do wąskiego pudełka nie należy wpinać suchej jętki majowej nr.8, ponieważ się pogniecie, ale to chyba logiczne że ciężarówką nie należy wjeżdżać do małego garażyku.
Nigdy poprzednio nie używałem tak fantastycznych pudełek, które zresztą widziało sporo osób na spotkaniu w Węgierskiej Górce.
W dolnych kieszeniach kamizelki noszę duże pudełka C&F wodoodporne z uszczelką gumową, gdyż często brodzę z zanurzonymi dolnymi kieszeniami.
Pianka nie uszkadza lakieru zabezpieczającego haczyki i nie rdzewieją, do wodoodpornych nie przedostała mi się przez trzy lata ani kropla wody.
W górnych kieszeniach, trzymam pudełka małe C&F, które nie są szczelne, ale tam zwykle woda nie sięga - wyjątek przymusowe nurkowanie.
Duże muchy wpinam co drugie nacięcie, ogólnie równe odstępy między muchami dają też świetny efekt optyczny.
Po wpięciu much na grubych hakach, wystarczy piankę docisnąć by zniknął ślad po wpinaniu i pianka wygląda jak nowa.
Przy moim łowieniu jest niezwykle istotne by błyskawicznie znależć żądaną muchę, dlatego porządek i łatwy dostęp do dużej ilości much jest bardzo ważny.
A tyle much ile miesci się w pudełkach C&F nie wchodzi do żadnych pudełek innych producentów.
|