| |
To jest standardowy łącznik. Jakoś innych nie spotkałem. Przecinasz na pół, gumowe rurki ściągasz maksymalnie w dół (w stronę oczka) - jedną w jedną, a drugą w drugą stronę. Nawlekasz przecięty łącznik ruchem "robaczkowym" na sznur kawałek po kawałku, aż sznur dojdzie do zgrubienia przed samym oczkiem - wkładasz do końca ile wlezie. Musisz uważać, żeby się łącznik zbytnio nie rozplątywał przy tym zabiegu. Jak dobrze zaczniesz to dalej będzie już łatwo - możesz delikatnie przypalić rozplatający się koniec zapalniczką, żeby się nie rozplątywał (tak gdzieś czytałem) - mi jakoś takie przypalanie jednak nie wychodzi. Następnie naciągasz rurkę na sznur razem z łącznikiem, tak żeby mniej więcej połowa rurki była na sznurze z łącznikiem, a połowa na samym sznurze. Rurka powinna przesuwać się dość opornie po sznurze z łącznikiem. Im ciaśniej jest dopasowana, tym lepiej. Jeżeli rurka jest termokurczliwa, a tak jest w większości przypadków, to możesz dodatkowo już po jej ostatecznym umiejscowieniu, podgrzać ją delikatnie płomieniem zapalniczki - uważaj na sznur!!!! Ten zabieg sprawi, że rurka jeszcze mocniej się zaciśnie na sznurze. Można też miejsce ostatecznego umiejscowienia rurki posmarować delikatnie jakimś elastycznym klejem (super glue czy inne kropelki powodują zesztywnienie miejsca klejenia) i na ten klej dopiero naciągnąć rurkę. Jest też jeszcze jeden sposób ale wymagający odrobiny wysiłku i wprawy. Po ostatecznym umiejscowieniu rurki, należy wykonać omotkę - może być z żyłki - ciasno zwój przy zwoju i zakończyć kilkoma półwęzełkami. Ostatnio spotkałem się z takim (tylko, że firmowym, a nie domowym) rozwiązaniem przy sznurze orvisa i muszę przyznać, że mi się sprawdza. "Zmałpowałem sobie takie rozwiązanie do moich innych sznurów. Można też łączyć przypon ze sznurem - w zasadzie bezpośrednio z rdzeniem sznura - jednak ja tego rozwiązania nie praktykowałem i ciężko mi ja dokładnie opisać.
Nie załamuj się jak ci za 1 razem nie wyjdzie. Powodzenia.
|