| |
Moim zdaniem zaproponowany przez Ciebie zestaw (niedrogi kijek 9", okuma aiframe + sznur Cortland 333) jest jak najbardziej odpowiedni na "pierwsze muchowe starcie". Jeśli chodzi o dobór sznura to do mokrej muchy/dalekiej nimfy proponowałbym użyć tonącego (S) Cortlanda 333 WF 6 o pośrednim tj. 3 lub 4 tempie tonięcia (piszesz że raczej płytko). Jeśli rzucać bedziesz chciał raczej blisko ale dokładnie to do suchej muchy dałbym np. linkę pływającą (F) Cortlanda 444 (brzoskiwniowa) #6 i to DT a nie WF (chińskie muchówki typu Jaxon/Dragon itp na ogół są masywniejsze niż się deklaruje i dobrze im robi lekkie przeciażenie). Jeśli ma być daleko to F #6 WF. Zdecydowanie odradzałbym na początek wchodzenie w delikatny sprzęt (np #4) - cięzszą linką po prostu łatwiej nauczyć się rzucać, nie wspominając o sytuacji gdy np. mocniej wieje. Podkład w naszych warunkach raczej się nie przydaje (poza wypełnieniem szpuli kołowrotka) - można zrobić choćby z grubej żyłki. Ważne, a dla początkujących niełatwe, jest wykonanie dobrego łącznika sznura z przyponem. W przypadku sznura pływającego (sucha/dolna nimfa) to najlepszy patent jaki znam to wykonanie mini petelki w rdzenia końcówki sznura (np Cortlanda F 444), łącznik niezawodny i cichy (nie chlapie). Jak to zrobić było kiedyś opisane na globalflyfisher.com ale trochę trzeba się z tym pomęczyć. Gotowe (nasuwane) łączniki są bardziej hałaśliwe (przy tonących sznurach to bez znaczenia) i zdarza się czasem, że właśnie ze sztywnych i cieńkich końcówek sznurów szybkotonących taki łącznik potrafi się po jakimś czasie zsunąć (jeśli się go nie zabezpieczy dodatkowo odrobiną jakiegoś kleju). Przypon koniczny do suchej możesz sobie powiązać sam albo kupić gotowy w sklepie. Muchy to temat rzeka. Powiem tylko że na leuciscusy (klenio/jazio/jelce) najbardziej uniwersalny bedzie rozmar #12 (na jelce #14). Powodzenia !
|