| |
Ja też pokrywałem Domaluxem, ale wodorozcieńczalnym. W wersji bezwonnej. By domownicy nie kręcili nosami. Nie maluj pędzelkiem, bo to strata czasu i nigdy nie wyjdzie równo. Zanurzasz w naczyniu z lakierem, wyciągasz i wieszasz na druciku w kształcie "s". Nadmiar lakieru oczywiście spłynie w kierunku dolnego oczka. Czekasz kiedy wyschnie i drobnym papierem ściernym przecierasz powierzchnię (chodzi wyłącznie o zmatowienie powierzchni, bo nierówności nie powinno być). Znowu do naczynia z lakierem i wieszasz owrócone o 180 stopni. Powtarzasz czynności tyle razy, ile potrzebujesz. Ilość warstw dowolna. Na końcu ostrym nożykiem obcinasz nacieki lakieru na oczkach. To sprawdzony i łatwy sposób lakierowania wszelkich woblerów. Niektórzy wolą śmierdzącą wersję Domaluxu. Mój miał tę zaletę, że mogłem rozcieńczać go wodą, kiedy zgęstniał w puszce i zawsze wolałem taki mniej gęsty, bo ładniej krył. Wodorozcieńczalny, ale wodoodporny jest oczywiście ten lakier.
Pozdrawiam
|