| |
Witam ponownie
Piszesz Robercie że;
.."Trzeba samemu dobrać śpiochy do warunków łowiska w którym najczęściej przebywamy"...
Nie do końca sie z Tobą zgadzam, no bo co bedzie, jeśli raz łowisz, na zakrzaczonej rzeczce, kiedy indziej na Dunajcu, Sanie albo na Bobrze.
Biorąc po uwage (opcje dobory śpiochów) znaczyło by to posiadanie na stanie kilku par.
Przy ich (portek) cene, dojdzie do sytuacji że łowienie metodą muchową bedzie nie osiągalne dla wiekszości z Nas.
Jeśli mówilibyśmy np. na temat dostosowania się do określonych warunków, metody połowu, wielkości ryb itd. to tu bym się z Toba zgadzał. Należy dobrać. Tyle że wędke.
Gdy łowie na "patelni" z brzegiem, gdzie moge sie przemieszczać bez przedzierania sie przez krzaki, wodery bez wzmocnień są jak najbardzej wystarczające. Jeśli nie łowimy zbyt czesto z kolan, także wystarczające są takie "lekkie" gacie. Gdy jednak wejde w krzaki, - mogą nie wyrobić zbyt długo - fakt.
By zapobiec takiemu zaweżeniu możliwości, wymyślono (prawdopodobnie) modele Guide.
I tu jest kwitesencja.
Masz Guide, - teoretycznie nie powinieneś sie trząść.
W moim przypadku okazało sie jednak inaczej.
..."Uważam że najlepszym producentom zdarzają się wpadki'... - piszesz dalej.
Rozumiem raz... Ale kolejny....?
A teraz wyobraz sobie baaardzo długo oczekiwany wyjazd na wode, - "nowe" ciekną, a Ciebie trafia szlak bo z tego powodu nie możesz łowić. Albo "nie,daj" Boże, właśnie wyjechałeś z kolegami do skandynawi na tydzień muchowania...
Kupując Guide, chciałeś mieć pewność, a tym czasem okazało sie zupełnie coś innego.
Wiem że na pewnie sprawy nie mamy wpływu, ale moim zdaniem należy o takich przypadkach jak najgłośniej "trąbić na forach takich jak np. to.
Być może w ten sposób, sprawimy że, producenci lub dystrybotorzy zaczną liczyć TE pieniądze których mogą JUŻ nie zarobić, aniżeli TE siedzące już w ich Portwelu.
pozdrawiam
Andrzej
|