| |
Poszukuje blanku do wykonania wędki na niewielkie zakrzaczone rzeczki, strumienie. Blanku wytrzymałego na uszkodzenia mechaniczne, gotowego przyjąć całe obciążenie podczas holu, przy zastosowaniu stosunkowo cienkich żyłek, bez zbytniego wykorzystywania hamulca kołowrotka, a co za tym idzie bez wyciągania kolejnych metrów linki.
Witam
W zasadzie to problem sprowadza się do tego jak te strumienie są zakrzaczone.
Bo jeżeli tak jak podkrakowska Rudawa albo Łeba poniżej Lęborka to odradzam krótki kij- a szkalaki są niestety mimo wielu zalet trafnie opisanych niżej przez kol Venoma raczej krótkie. Krótki kij jest fajny do rzucania jak krzaki są nad głową, tak jak np na Łupawie.
Na strumieniach na których brodzić nie można i łowi się z brzegu ( przykład rzek jak wyżej ) to łowienie dla mnie zaczyna się od 2, 75 m wędki a komfort tak naprawdę dopiero od 2,90 w górę. Na Łebie poniżej Lęborka niektórzy miejscowi chodza z kijami ponad 3 m- bo jak odrzucać linkę, jak w koło chwasty takie, że wyższe od wędkarza? I jak prowadzić, czy poprawiać linkę?
Włókno weglowe na uszkodzenia mechaniczne jest oczywiście słabsze, ale na cienkiej żyłce rybę przytrzymać można, jak kij jest pod właściwym kątem.
A jeżeli pozostaniesz przy decyzji na szklaka to najlepszy chyba Seeker - handluje nimi bodajże pracownia Z. Kawalca
Pozdrawiam
Krzysztof Łyczek
|