| |
Ja też kiedyś kupiłem na pewnym rynku . W czasie Świętojańskiego i od faceta w stroju krakowskim. Z setki jaką miał, wybrałem może 2-3 dość ładne. Krakus od razu wiedział, do czego mi potrzebne i pozwolił przebierać jak w ulęgałkach. Jednak najlepsze pawie oczko jakie miałem, dostałem od kolegi. Pióro przywiózł je z Indii. Z tego było kręcenie -gruby puch i kupa ładnych quilli w oczku. Zgadzam się, że trudno trafić na materiały zastępcze dobrej jakości. Ostatnie "odkrycie"-rdzenie niektórych sznurów (miękkie, delikatne, z połyskiem włókienka) świetnie nadają się na wleczone wylinki emergerów, pękające pochewki larw chruścika itp. Więcej jednak wyrzucam (stare zapasy), niż udaje się poszukać w zastępczych coś ciekawego.
|